ABBBartyściwystawywarsztatyo nasforumbibliotekakontaktenglish
Kryzys. Jak się przed nim bronić?


Sprawnie działająca gospodarka powinna w sytuacji zagrożenia rozpocząć
poszukiwania rewolucyjnych innowacji. Postawić na nowatorski DESIGN!


Połowę swojego zawodowego życia spędziłem w Finlandii. Obserwowałem dramatyczną
ekonomiczną zapaść gospodarki fińskiej po rozpadzie Związku Radzieckiego. To na ten gigantyczny rynek, niezbyt wymagający co do jakości wyrobu, trafiała większość fińskiej produkcji. Depresja i psychiczne załamanie, społeczne przygnębienie i nastrój zagrożenia z powodu nagłej utraty dobrobytu, nie trwały jednak długo. Byłem świadkiem wielkiego odrodzenia i powszechnej woli walki. Stratę zamienili Finowie w wielkie zwycięstwo,  zdobywając szybko najbardziej wymagające światowe rynki.

Jako projektant największego wtedy fińskiego wzorniczego studia projektowego ED-design,
uczestniczyłem w tym  w procesie zmiany. Nasza firma, po otrzymaniu rządowych zabezpieczeń  
i kredytów, rozwinęła najnowocześniejsze metody projektowania.
Pracowaliśmy dla wszystkich wiodących fińskich koncernów, na czele z powstającą wtedy
Nokią. Rząd fiński postawił na rozwój najnowszych technologii i edukacji. Pomimo kryzysu, 
nasze biuro dynamicznie się rozwijało – to był jego najlepszy czas. W krótkim czasie przebudowana gospodarka Finlandii stała się światowym liderem innowacyjnej ekonomii.

W okresie kryzysu  DESIGN powinien być także narzędziem i szansą dla Polski. My, projektanci, moglibyśmy angażować się w najbardziej wymagające projekty przemysłowe, społeczne i kulturowe.

Irytuję się, kiedy słyszę zaklęcia, aby polski DESIGN podbijał świat i zdobywał międzynarodową sławę. Świat ma eksportowego DESIGNU w nadmiarze!

Anglicy, Japończycy, Skandynawowie, Niemcy, Włosi i wiele innych dobrze zorganizowanych narodów tworzyło swoje krajowe marki wzornicze pracując przede wszystkim dla swoich własnych społeczeństw. Dopiero po urządzeniu się we własnym
domu, eksportowali swoje produkty, których specyficzna oryginalna wartość wywodziła  
się z narodowych tradycji i z prawdziwych własnych potrzeb.

To my sami musimy zaprojektować swoje środowisko - wygodnie, bezpiecznie i estetycznie.
Z zażenowaniem myślę, że po dwudziestu latach wolności nie mamy sprawnego
systemu komunikacji kolejowej, a budowę autostrad wymusza na nas Euro 2012.

Jaka część funduszy wspólnoty europejskiej przeznaczona została na prawdziwie rewolucyjne, rozwojowe cywilizacyjnie polskie projekty?! Nie na nieprzydatne szkolenia i teoretyczne opracowania na abstrakcyjne tematy, ale na stworzenie stanowisk pracy dla polskich projektantów!

Polska jest czwartym światowym eksporterem mebli. Dlaczego do tej pory nie powstał rządowy, kompleksowy projekt  radykalnie rozwijający tę gałąź przemysłu?
Dlaczego budowa autostrad nie spowodowała utworzenia kilku dodatkowych wydziałów uniwersyteckich, kształcących inżynierów, architektów krajobrazu i projektantów wzornictwa tworzących całe otoczenie dróg? Dlaczego te zadania wykonują drogowcy, a nie projektanci?!

Jest genetyczny błąd w polskiej tradycji. To on powodował w przeszłości, że elity z wyższością odnosiły się do „pospólstwa”. Do budowy pałaców sprowadzano rzemieślników z zachodnich krajów.
Ciągle mamy kompleks zachodu i brak poczucia własnej wartości.  A przecież kraje, w których powstał najbardziej ceniony na świecie design, opierały się na rozwoju własnego rolnictwa, handlu i rzemiosła.

Polskie elity zakodowały w sobie świadomość, że praca fizyczna, rzemiosło jest gorszą formą działania. Zniknęły więc szkoły zawodowe i sztuki rzemieślnicze, a prace przy budowie naszego otoczenia wykonują ludzie przypadkowi i bez odpowiedniego wykształcenia. Praca fizyczna nie jest w Polsce w cenie i nie chcemy zrozumieć wpływu jej wartości na jakość materii, którą z jej udziałem tworzymy.

A przecież designer jest przede wszystkim rzemieślnikiem.

Tancerz tworzy sztukę korzystając ze swojego ciała, doprowadzając je do niepospolitej sprawności. Designer realizuje się tworząc materię. Ta sztuka wymaga profesjonalnego przygotowania i codziennego ogromnego zaangażowania. Bo dobry designer musi być przede wszystkim profesjonalistą. Cała machina sprzedaży i wdrożenia designu uznaje i szanuje taki właśnie najwyższy profesjonalizm. Zawodowa wartość designera jest oceniana przez zrozumienie wartości i ceny rzemiosła. W krajach, w których ceni się design,  cenione było w przeszłości  rzemiosło, wykonywane powszechnie.

W Polsce spora grupa tzw. nominalnych designerów działa nie na temat i nie potrafi wykonywać zadań z takim natężeniem, jak się to robi na świecie. W dodatku do tej grupy niefachowych „wirtuozów”, dołącza druga grupa - organizatorów, którzy chcą koniecznie handlować mierną wartością tak tworzonej nieprawdziwej sztuki.

Profesjonalni projektanci nie  mają w Polsce szansy, aby podejmować ważne zadania projektowe.

Możemy najwyżej nadal wymyślać słodki SOFT DESIGN - plotkarskie mdłe stylistyczne zabawy dla mediów!  A przecież powinniśmy być wszędzie tam, gdzie powstaje materia  naszego codziennego życia i gdzie pojawia się społeczna potrzeba. Wszędzie tam, gdzie tworzy się nasza narodowa kultura materialna. Nie możemy nadal pozostać konsumentami  produktów stworzonych w globalnych centralach zachodnich koncernów. Wielki polski rynek zbytu powinien być zarezerwowany przede wszystkim dla produktów wymyślonych przez Polaków i dla nich wyprodukowanych.

Potrzebujemy do tego celu wielu dobrze wykształconych i doświadczonych projektantów, inżynierów i producentów. Powinniśmy z powagą uświadamiać młodym pokoleniom wagę tej misji

W Polsce muszą być jak najszybciej uruchomione długofalowe programy cywilizacyjne. W  ekologii, energetyce, komunikacji, w  zakresie naszego zdrowia i bezpieczeństwa. Wszędzie tam potrzebne jest profesjonalne wzornictwo przemysłowe.

Rozwój wzornictwa nie może odbywać się przypadkowo, samoistnie i ekstensywnie.
To musi być świadomy, wytężony proces pod najwyższym państwowym nadzorem. Ten proces da nam cywilizacyjny komfort. Wynik tego procesu wypełni treścią słowo: POLSKI DIZAJN.

Czy możemy przydać się w czasie tego kryzysu i niezbędnych zmian, żeby ratować polską gospodarkę?
Czy jesteśmy gotowi do roli lidera takich zmian?
Czy jesteśmy wystarczająco kompetentni, aby przyznano nam tak poważną funkcję?
Czy potrafimy być wystarczająco twórczy i innowacyjni, aby zadbać o lepsze warunki naszego narodowego życia?
Czy potrafimy przekonywująco udowodnić, że to my właśnie powinniśmy być zaangażowani do tworzenia naszego otoczenia i decydowania o wartościach narodowej kultury?

Rozświetlmy ten kryzys!
Tomasz Andrzej Rudkiewicz

Tomasz Rudkiewicz
– projektant i producent. Od  1995 roku prowadzi razem z bratem,  Jakubem Rudkiewiczem, biuro projektowe NC Art. W latach 1986-1999 pracuje w fińskiej firmie ED-design. W 2007 roku Instytut Wzornictwa Przemysłowego nadaje mu tytuł Designera Roku 2007.

 

Projektant przedsiębiorca

Światło  powoli staje się specjalnością polskich projektantów. Zaskakuje niekonwencjonalnym użyciem materiałów, formą, wykorzystaniem nowych technologii.

Producenci oświetlenia w Polsce nie chcą jednak wdrażać do produkcji ryzykownych ich zdaniem projektów. Ich autorzy nie mają więc wyjścia: otwierają własne firmy.

Polscy projektanci światła nie tylko je projektują ale także produkują i dystrybuują. Są własnymi menadżerami, PR-owcami, dystrybutorami, negocjatorami.

O założeniu własnej firmy projektowo-producenckiej nie zadecydowały nasze wybitne zdolności menedżerskie. Opracowane przez nas projekty spotykały się z przychylnością menedżerów firm oświetleniowych, ale żadna z nich nie zdecydowała się na ich wdrożenie. Nikt nie zainteresował się zastosowanymi przez nas nowatorskimi rozwiązaniami oświetleniowymi!  Byliśmy więc zmuszeni sami zabrać się za realizację swoich projektów. W 2004 roku było to trudne i ryzykowne przedsięwzięcie. Nie mogliśmy liczyć na żadne fundusze unijne czy państwowe dotacje dla młodych przedsiębiorców. Gdybyśmy wtedy wiedzieli, jak ciężka praca nas czeka w związku z wprowadzeniem na rynek i wypromowaniem nowej marki, prawdopodobnie nie podjęlibyśmy się tego zadania.

Praca czy wyzwanie?


Firma designerska, która chce odnieść sukces, powinna zadbać o swój spójny i wyrazisty wizerunek. Adresować produkty do konkretnego klienta, trafiając w jego potrzeby. Jednocześnie zaprojektować je na tyle oryginalne, by wyróżniały się na rynku.

W dużych firmach projekt przed wdrożeniem do produkcji poddawany jest licznym badaniom, konfrontacji wielu branż, przechodzi testy konsumenckie. Następnie opracowywana jest odpowiednia akcja marketingowa. Wprowadzeniu nowatorskiego produktu na rynek towarzyszy także odpowiednia edukacja jego potencjalnych odbiorców. Rzetelna praca i ogromne nakłady finansowe. W naszych małych studiach możemy jedynie polegać na własnych umiejętnościach, zdobytych doświadczeniach i intuicji. Konsultujemy projekt w małym gronie znajomych a nierzadko prowadzimy dialog jedynie sami z sobą.

Pokazujemy nowy produkt na wystawach, targach, zgłaszamy na międzynarodowe konkursy, wysyłamy zdjęcia do znajomych dziennikarzy czy zaprzyjaźnionych klientów. I  mozolnie budujemy sieć partnerów, punktów sprzedaży, dystrybutorów, agentów w kraju i za granicą. Od naszej codziennej, niemal wypełniającej całą dobę, pracy zależy, jak dana marka będzie postrzegana przez  partnerów, którzy zdecydują się zaryzykować i wprowadzić nową firmę do swojej sieci.

Organizowanie produkcji, kontrola nad jakością, organizacja wysyłki i finansowanie całości przedsięwzięcia…trzeba sporej determinacji, żeby podołać temu wyzwaniu.

Polak konsument

Na początku naszej działalności zdarzało się, ze klient tracił zainteresowanie dla naszego produktu tylko dlatego, ze został zaprojektowany i wyprodukowany  w Polsce. Media kształtują bowiem gusta polskich odbiorców a przez wiele lat pisały jedynie  o oświetleniu znanych zachodnich firm. Dopiero od niedawna pojawiają się zdjęcia prac polskich projektantów. 

Przeciętny polski klient nie interesuje się współczesną sztuką i designem. Nie chodzi na wystawy, nie przegląda specjalistycznych czasopism. Jego gust kreuje telewizja i seriale typu „Kiepscy”, dlatego nie rozumie i nie akceptuje naszych niekiedy szalonych pomysłów.

Zresztą naszych lamp nie znajdzie w sklepie z oświetleniem, bo nikt ich nie zamawia. Kupują je przeważnie inni projektanci, architekci, dziennikarze, prawnicy, lekarze... Czasami anonimowi odbiorcy,  którzy znajdą nas w internecie.

Niewątpliwą zaletą małych firm jest dopasowanie oferty do potrzeb klientów. Mamy nadzieję, że już wkrótce coraz więcej  Polaków zacznie doceniać oryginalność i elitarność produktu. Będzie kupować lampy i świetlne obiekty, produkowane w krótkich seriach.

Promocja i autopromocja

Promocja designu to także praca u podstaw. Tymczasem w Polsce brakuje interesującego wieloletniego programu wspierania polskiego designu i polskich projektantów. Działania na rzecz promocji kultury są rozproszone, środowisko skonfliktowane.

Coraz więcej młodych projektantów rozumie, że nie może liczyć na pomoc i poparcie instytucji rządowych. Zakładają więc fundacje i stowarzyszenie, zbierają fundusze i organizują wystawy, wyjeżdżają na międzynarodowe targi. Zdobywają nagrody i wyróżnienia. Dla siebie i Polski. Czy polskie państwo nie powinno wreszcie docenić korzyści płynących z rozwoju rodzimego designu i potraktować go priorytetowo?!

Czy projektant przedsiębiorca stanie się  naszą polską specyfiką?. W jakim kierunku pójdą weterani designu światła jak  Puff-Buff i Emandes, nieco młodsze Kafti, DBWT czy Collective Studio? Czy mają szanse stać się znaczącymi firmami?  Czy tez zostaną wchłonięte przez znane koncerny ?
Czy polscy projektanci światłą znajdą wystarczająco dużo odbiorców, żeby przetrwać kryzys? Jak się w nim  odnajdą „wolni strzelcy”: Alicja Panasiewicz, Michał Radziemski, Jeremi Nagrabecki?. Czy wystarczy im pasji, determinacji i energii, żeby swoim  światłem nie tylko „rozświetlić kryzys , ale nadal zadziwiać nas swoimi pomysłami?.
Bo polski dizajn oświetleniowy jest  odważny, zabawny i oryginalny.
Małgorzata Ratajczak

Autorka jest projektantką wnętrz i form przemysłowych. Ukończyła Wydział Nauk Społecznych i Dziennikarstwa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu  oraz Wydział Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego na Akademii Sztuk Pięknych (obecnie Uniwersytet Artystyczny) w Poznaniu.  Specjalizuje się w projektowaniu lamp i obiektów diodowych. Wraz z Sebastianem Szlabsem prowadzi studio Emandes. www.emandes.com


 

 



<< powrót
wernisaż